Informacje

SPRAWY DYREKTORA CIĄG DALSZY

Była skarga ZNP na dyrektora „Dwójki”. Była komisja, która wysłuchała obu stron. Była uchwała uznająca skargę za zasadną. Ale jest ciąg dalszy sprawy. Dyrektor Piotr Babiuch przekonuje do swoich argumentów.
Dyrektor SP nr 2 w Żurominie złożył podczas sesji wniosek o odczytanie pisma jego radcy prawnego

Podczas ostatniej sesji rady Miejskiej w Żurominie (19 maja) w wolnych wnioskach głos zabrał przybyły na obrady dyrektor szkoły Podstawowej nr 2 Piotr Babiuch. Złożył on ustnie wniosek o odczytanie pisma, jakie skierował do przewodniczącej Rady Miejskiej jego radca prawny. Pismo ma ponad 8 stron i zawiera różnego typu pytania, np. czy radni mogą o coś pytać, czy jest to zasadne, czy było zasadne w kontekście rozpatrywanej skargi. Pismo to wpłynęło do przewodniczącej wcześniej (ponad miesiąc po głosowaniu nad rozpatrzeniem skargi), przekazane zostało wszystkim radnym. Nim zaczęła się dyskusja, głos zabrał radny Wojciech Rochna, który przypomniał, że podczas jednej z sesji burmistrz zapewniała radnych, że odbyły się mediacje, podano sobie ręce, a w nowym piśmie od prezes Więckowskiej widnieje informacja, że to kategoryczne kłamstwo.

Wyjaśniając sprawę burmistrz Aneta Goliat podkreśliła, że mówiła o mediacjach osób zwaśnionych, czyli dyrektora i pracownika szkoły. – Pracownik szkoły zwrócił się do mnie z prośbą, że jest problem, opowiedział mi o nim. Zapytałam, czy mogę panią prosić, bo to jest akurat pani, czy mogę prosić, żebyśmy spotkali się wspólnie z pani pracodawcą i postarali się wyjaśnić pewne sprawy. Pani powiedziała „bardzo o to proszę”. Państwo się spotkali, podali sobie rękę. Do dziś klimat jest normalny – mówiła Goliat.

Do tego od razu kilka zdań dopowiedział dyrektor Piotr Babiuch. – Pani pracownik przede wszystkim powiedziała, że to co było przedmiotem skargi 8 lutego, co później było przedmiotem artykułów prasowych, to są kłamstwa – stwierdził. Jak dodał, pracownica przeprosiła go w obecności burmistrz i kierownik wydziału oświaty, Bożeny Fijałkowskiej, za to co zaszło, bo po pierwsze nie złożyła żadnej pisemnej oficjalnej skargi na dyrektora szkoły, a „wszystko potoczyło się jak z rozpędu kuli śniegowej”. Dyrektor odnosząc się do pytania radnego Rochny o mediacje z prezes Więckowską stwierdził, że nie ma potrzeby z nią mediować, i że „ta osoba potrafi przeinaczać później fakty”. – Moja komunikacja z panią Więckowską jest drogą formalną – dodał.

I kontynuował wątek ”sporu”, o którym mówił Wojciech Rochna. – Panie radny, jaki spór. Tu jest pytanie z tezą. Jaki spór? List otwarty nauczycieli zadał kłam, że jakikolwiek jest spór. Był owszem spór między dyrektorem a jednym pracownikiem (…), natomiast nie było sporu między dyrektorem a pracownikami. Jest list otwarty nauczycieli, który wyraźnie zadał kłam tej głównej tezie – podkreślał Piotr Babiuch. Prosił Michalską, by jednak całe pismo od radcy prawnego odczytać, bo chciałby, aby wybrzmiała jednoznacznie pewna sytuacja. – W ciągu ostatniego czasu ja nabrałem wody w usta, nie odzywam się w żadnej sprawie. W międzyczasie powstają artykuły prasowe, które naruszają dobro moje osobiste, naruszają też pośrednio dobra osobiste moich współpracowników, mam na myśli zarówno panią wicedyrektor Marzenę Staroń, jak i pana Marka Bielikowicza. Także prosząc o odczytanie tego pisma chodzi mi o to, żeby bronić swojego imienia, ale też – a może przede wszystkim – bo ja sobie już poradzę – moich współpracowników. Chodzi o pana wicedyrektora Marka Bielikowicza i panią wicedyrektor Marzenę Staroń. Ponieważ do dzisiaj otrzymuję telefony od różnych instytucji, różne instytucje pytają o rolę pani dyrektor w tej sprawie i pana dyrektora w tej sprawie. Sugestią, czy nie wynoszą jakichś informacji i nie przekazują – mówił do radnych Babiuch. Podkreślił, że ma pełne zaufanie zarówno do wicedyrektor szkoły, jak i wicedyrektora.

Przewodnicząca podkreśliła, że pismo od radcy wpłynęło do niej jako przewodniczącej (a ona przekazała je radnym), a jest to „ustosunkowanie się do uchwały Rady Miejskiej w Żurominie stanowiąca wniosek o jej zmianę, względnie o jej unieważnienie wraz z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej”. Michalska odczytała 7 pierwszych punktów pisma, zawierających m.in. wniosek o udostępnienie statutu Rady Miejskiej czy procedur zwoływania komisji skarg, która zajmowała się skargą ZNP, a także o udostępnienie nagrań audio z posiedzeń.

– Chciałam pana poinformować, że właśnie te 7 punktów pierwszych dotyczy informacji publicznej. Na pewno będą te informacje przekazane do kancelarii radcy prawnego Mariusza Kowalskiego – podkreśliła Michalska. Odczytała też fragment części drugiej pisma radcy, w którym zwraca się on o udzielenie odpowiedzi wraz ze stosownym uzasadnieniem merytorycznym swojego stanowiska na stawiane jego mandantowi zarzuty podczas posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Żurominie w dniu 8 lutego 2021r. radca precyzuje, że prośba skierowana jest w zakresie udzielenia odpowiedzi wraz z merytorycznym uzasadnieniem na wymienione dalej w piśmie zarzuty wskazywane w toku posiedzenia przez panią Marzenę Więckowską. Dalej znajduje się 17 pytań, zaczynających się np. od słów: ‘czy zasadny jest zarzut…”.

– Panie dyrektorze, ja nie jestem w sądzie i ja nie jestem na przesłuchaniu, żebym ja odpowiadała panu mecenasowi, czy zasadny jest zarzut – odpowiedziała Barbara Michalska, nie czytając dalej pisma.

– Sytuacja jest taka, że pan Andrzej Supko prowadząc komisję skarg dopuścił do głosu panią Marzenę Więckowską, oczywiście miał do tego prawo. I pani Więckowska wyartykułowała te wszystkie zarzuty. Jest ich 16 czy 17. Ja rozumiem, że skoro pani Więckowska wyartykułowała te zarzuty pod adresem dyrektora Szkoły Podstawowej nr 2, to rozumiem, że komisja skarg pochyli się nad tymi zarzutami i rozstrzygnie, czy faktycznie one były zasadne, czy niezasadne – podkreślił Piotr Babiuch i znów poprosił o ich odczytanie.

Przewodnicząca Rady Miejskiej stwierdziła, że radni otrzymali pismo wcześniej i każdy się z nim zapoznał, ale spytała radnych, czy życzą sobie, by pismo w całości odczytała. Ogłosiła kilkuminutową przerwę i w tym czasie skontaktowała się z radcą prawnym urzędu, który potwierdził, że nie ma obowiązku czytania, skoro radni pismo otrzymali wcześniej i mieli czas na jego przeanalizowanie.

– Rozumiem, że pani nie chce, by pewne informacje ujrzały światło dzienne. Dziękuję bardzo – powiedział dyrektor Piotr Babiuch i natychmiast opuścił obrady.

Kontynuując posiedzenie przewodnicząca odczytała nowe pismo prezes ZNP w Żurominie Marzeny Więckowskiej, które wpłynęło w dniu sesji. Prezes wnosi w nim zapytanie o działania podjęte przez bezpośredniego przełożonego dyrektora w kontekście podjętej uchwały Rady Miejskiej.

Po zapoznaniu się z protokołem przebiegu Rady Miejskiej z dnia 29 marca „w odniesieniu do punktu 5 porządku posiedzenia tj. projektu uchwały w skargi ZNP na działalność Dyrektora SP nr 2 w Żurominie, ze zdziwieniem i zażenowaniem Zarząd Oddziału przyjął treść wypowiedzi Burmistrza “…. mediacje się już odbyły, strony się już pogodziły” oraz „…. cieszy ją pismo, które wpłynęło że jest poparcie rady pedagogicznej dla dyrektora, słyszy, że sprawa będzie miała swoją kontynuację, bo padły jakieś pomówienia.”- pisze Marzena Więckowska. Dalej w piśmie zwraca się z pytaniem do burmistrz Anety Goliat, kiedy odbyły się mediacje, kto je prowadził i z kim, na czyją prośbę i z czyjej inicjatywy?

„ZNP jako strona konfliktu nie uczestniczyła w żadnych mediacjach, choć po złożeniu skargi i rozmowie odbytej w Pani gabinecie oczekiwałam na rzetelne i merytoryczne potraktowanie zaistniałej sytuacji. Oczekiwałam spotkania stron konfliktu tj. organizacji związkowej – dyrektora szkoły i Burmistrza w roli mediatora. To takiej zapowiedzi ze strony Burmistrza nie otrzymałam. Zatem poinformowanie radnych jak również całą opinię społeczną o odbytych mediacjach i pojednaniu stron jest wprowadzaniem w błąd. W odniesieniu do rzekomego listu otwartego rady pedagogicznej popierającego dyrektora szkoły, jest nadużyciem lub celowym wprowadzeniem dezinformacji wśród radnych i społeczności lokalnej” – pisze prezes ZNP.

Dalej zwraca też uwagę na pewien aspekt. Jak tłumaczy, list otwarty napisała grupa nauczycieli a nie rada pedagogiczna. Więckowska wyjaśnia, że rada pedagogiczna jest organem statutowym szkoły i działa w oparciu o kompetencje zapisane w art. 70 Prawo Oświatowe. „Zatem powoływanie się przez Panią Burmistrz na rzekome poparcie rady pedagogicznej dla Dyrektora szkoły jest nieporozumieniem lub błędnym rozumieniem znaczenia pojęcia rada pedagogiczna. Interesariusze listu otwartego, w treści odnieśli się do sytuacji, która nie miała miejsca, ani też nie była w kompetencji zainteresowanych. Zatem odnoszenie się Burmistrza do rzekomego poparcia rady pedagogicznej staje się groteską. ZNP z niepokojem obserwuje działania Pani Burmistrz w podejściu do zaistniałego konfliktu między reprezentantem pracowników tj. ZNP a pracodawcą – dyrektorem szkoły” – czytamy w piśmie, jakie odczytała radnym przewodnicząca Michalska. Prezes Związku podkreśla też w nim, że ZNP wypełnia obowiązki zapisane w art. 26 ustawy o związkach zawodowych, natomiast dyrektor jako pracodawca w odniesieniu do swoich pracowników winien przestrzegać prawa pracowniczego.

„ Powielę zdanie wcześniej użyte w piśmie z dnia 19.01.2021r. o podjęcie skutecznych kroków, które naprawią i sprowadzą na właściwe tory sposób zarządzania zakładem pracy. Aby pracownicy tej placówki mieli poczucie stabilizacji, szacunku a ich praca była doceniona. Jest to jedyna placówka oświatowa na terenie Gminy Żuromin, z której docierają do organizacji związkowej niepokojące sygnały o braku właściwego zarządzania zasobami ludzkimi”- kończy pismo Marzena Więckowska.

Po jego odczytaniu od razu odniosła się do jego treści burmistrz Aneta Goliat. Jeszcze raz podkreśliła, że poproszona o takie spotkanie je przygotowała, a skończyło się ono podaniem sobie rąk. – Jeżeli chodzi o ZNP przykro się słucha tego, co pani prezes napisała, bo tak naprawdę nie weszła ani raz do mnie i nie poprosiła mnie o takie spotkanie ani mediacje po pierwsze. Po drugie, jak państwo słyszeliście, pan dyrektor o żadnych mediacjach nie chce słuchać, więc nie zamierzam być, jak pani przewodnicząca mówi, sędzią w sprawie. Sędziowie są w trochę innych instytucjach – powiedziała Aneta Goliat.

AO

 

komentarzy

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.