Żuromin. Bandycki napad na drodze

Małżeństwo z Żuromina wracało z zakupów z płockiej galerii, kiedy nagle zajechał im drogę samochód z płocką rejestracją. Z samochodu wyszło dwóch mężczyzn, w rękach mieli ciężkie przedmioty. Mieszkańcom Żuromina udało się uciec, ale napastnicy odjeżdżającemu samochodowi wybili jeszcze tylną szybę

Adam Ejnik

a.ejnik@gmail.com

Do napadu doszło na trasie Płock – Sierpc. W sobotę 15 stycznia małżeństwo z Żuromina wracało z zakupów. Kierowca w lusterkach swojego samochodu zobaczył szybko zbliżający się auto na numerach powiatu płockiego WPL. Żurominianin przepuścił samochód, a ten po wyprzedzeniu stanął w poprzek drogi, wymuszając na nim zatrzymanie się. Z obcego samochodu wysiadło dwóch sporej postury mężczyzn. Nieśli w rękach przedmioty przypominające kije. W ciemności trudno było zauważyć, co. Przestraszony żurominianin ruszył, omijając napastników. Ci jeszcze zdążyli wybić mu tylną szybę. Wsiedli do swojego auta i rozpoczęli pościg, który trwał do samego Sierpca. Mężczyźnie podczas ucieczki udało się dodzwonić do sierpeckiej policji. Kiedy przyjechał radiowóz, napastników już nie było. Policjanci eskortowali przestraszone małżeństwo do Lutocina.

Dziś kilka dni po całej akcji mężczyzna niechętnie mówi o wydarzeniu. Twierdzi, że zarówno on, jak i jego żona do dziś są przerażeni. Nie chce też, aby ujawniać jego personaliów. Nie zgłosił również zdarzenia do żuromińskiej policji. Mówi, że boi się zemsty.

Co wydarzyło się na trasie Płock – Sierpc? Jak był motyw działania napastników? Trudno jednoznacznie określić . Czy to złodzieje, którzy wypatrzyli sobie ofiarę w płockiej galerii. Czy to jakiś porachunki, których pomyłkową ofiarą stał się mieszkaniec Żuromina. Nasuwa się pytanie, czy grozi nam jakieś niebezpieczeństwo i czy każdemu z nas może zdarzyć się taka historia?

Rzecznik prasowy żuromińskiej policji uspokaja, mówiąc, że do tej pory nie było podobnych zgłoszeń, a ten przypadek jest incydentalny.

Dodaje też, że mieszkaniec Żuromina dobrze zachował się, przejeżdżając obok napastników i kierując się do policji.

– Jeżeli ktoś usiłuje zajechać nam drogę reagujmy włączeniem klaksonu i świateł drogowych. Próbujmy dojechać do posterunku policji lub dużego skupiska ludzi – tłumaczy Rzymkowski.

Nie ulega jednak wątpliwości, że to, co przeżyła żuromińska rodzina, to prawdziwy koszmar. A strach jest tym większy, bo bandyci ciągle są na wolności.

   

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.