Żuromin. Dariusz Stumski uniewinniony

Piekło dla zastępcy komendanta Powiatowej Straży pożarnej Dariusza Stumskiego trwało pół roku. Strażak obwiniony został o to, że spowodował wypadek i nie udzielił pomocy poszkodowanemu. - Gorsze oskarżenia pod adresem strażaka paść nie może – mówił Stumski.W środę 15 czerwca Sąd uniewinnił komendanta straży.- To prawda, poczułem ulgę – mówi Stumski - ale od samego początku procesu wiedziałem, że inny wyrok zapaść nie może
Dariusz Stumski tu� po wyg�oszeniu wyroku

Adam Ejnik, Kacper Czerwiński

a.ejnik@gmail.com

Przypomnijmy: 15 sierpnia 2010 roku na trasie Sinogóra – Syberia doszło do wypadku. Dachował samochód marki mercedes. Na miejscu wypadku, jeszcze zanim pojawiły się tam służby, był nasz reporter.

Widok był opłakany. Przy drzewie leżał przewrócony na dach żółty mercedes, obok stał właściciel samochodu, cały we krwi. Na miejscu nie było innych samochodów.

Właściciel mercedesa twierdził, że próbował wyprzedzać strażacki samochód Nissana Navarę. Samochód ten odnaleźliśmy niemal natychmiast na zawodach strażackich w Płocicznie. Kierującym okazał się Dariusz Stumski zastępca komendanta PSP w Żurominie. Stumski był bardzo zdziwiony, gdy powiedzieliśmy mu o wypadku.

[b]Wersja poszkodowanego:

[/b]

Poszkodowany twierdzi, że próbował wyprzedzać samochód straży (Nissana Navarę) i wtedy samochód strażacki zaczął przyspieszać i zjeżdżać blisko środkowego pasa drogi. (Później poszkodowany zeznawał, że czerwona Navara zahaczyła jego samochód). Ten manewr według poszkodowanego miał być przyczyną wypadku.

[b]

Wersja obwinionego:

[/b]

Dariusz Stumski wypowiada się jednoznacznie, że jest bez winy. Twierdzi, że nie widział żadnego samochodu i że nikomu nie zajeżdżał drogi. Wraz z innymi strażakami jechał na zawody strażackie do miejscowości Płociczno. Po drodze nie widział żadnego mercedesa i absolutnie nie brał udziału w żadnym wypadku.

[b]Rozprawa[/b]

Proces przeciw obwinionemu Dariuszowi Stumskiemu toczył się od grudnia zeszłego roku. Przez ten czas miały miejsce dwie rozprawy sądowe, w których zeznawało kilkunastu świadków (w tym dziennikarze Kuriera). Przeprowadzono wizję lokalną. Dowody w sprawie badali biegli. Wreszcie 15 czerwca zapadł wyrok.

Podczas jego odczytania w sali rozpraw pojawił się zastępca komendanta oraz dziennikarze Kuriera. Poszkodowanego nie było.

– Obwinionego Dariusz Stumskiego uniewinniam – odczytała wyrok sędzina.

Sędzina wyrok swój opiera przede wszystkim na opiniach biegłych oraz zeznaniach świadków. Biegli jednoznacznie orzekli na podstawie badań lakieru, że strażacki samochód nigdy nie brał udziału w żadnym wypadku. Świadkowie z kolei nie widzieli dokładnie zdarzenia. Wypowiadali się, że widzieli jedynie przejeżdżające dwa samochody, później dopiero usłyszeli wypadek.

Dariusz Stumski nie jest zaskoczony wyrokiem.

– Byłem niewinny, więc wyrok mnie nie zaskoczył. Nikomu jednak nie życzę, żeby przeżywał takie chwile – mówił Stumski.

Zaskoczony był natomiast poszkodowany.

– Jestem zaskoczony wyrokiem – mówi Jerzy B. – nie mogłem być na jego ogłoszeniu dodaje, bo jestem chory. Ale taki wyrok mnie dziwi.

Wyrok nie jest prawomocny.

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.