Żuromin. Jak zmarł Marek Kordalski

Znane są już wstępne wyniki sekcji zwłok odnalezionego Marka Kordalskiego. Ciało znaleziono w miejscu, gdzie cztery dni po zaginięciu prawie 50 osób brało udział w akcji poszukiwawczej. Według opinii publicznej mogło dojść do podrzucenia zwłok. Rodzina zdecydowanie dementuje taką wersję wydarzeń.

Joanna Stachowicz

joasia892@wp.pl

Zwłoki zaginionego w listopadzie Marka Kordalskiego znaleziono 9 lutego w miejscu, gdzie po czterech dniach od zaginięcia około 50 osób przeszukiwało cały pobliski teren. Wtedy policja, strażacy, znajomi i rodzina przeszukała niemalże każdy skrawek terenu, również i to tragiczne miejsce. O zaginięciu, poszukiwaniach i znalezieniu ciała pisaliśmy na bieżąco. Takich zorganizowanych akcji poszukiwawczych było kilka. Wszystkie bezskuteczne. W międzyczasie krążyły i nadal krążą w społeczeństwie różne opinie związane z zaginięciem i poszukiwaniami. Przypomnijmy 53 – letni Marek Kordalski został odnaleziony 50 metrów od ruchliwej ulicy, niedaleko swojego domu. Rodzina wyklucza jakoby zaginiony miał być zamordowany, a jego ciało podrzucone. Policja zdecydowanie twierdzi, że gdyby podczas akcji ciało było w tym samym miejscu, w którym znalazła je przypadkowa osoba, to z pewnością byłoby znalezione. Przyczynę śmierci ustala Prokuratura Rejonowa w Mławie.

– Są już wstępne wyniki sekcji zwłok – mówi prokurator Janusz Marcysiak. – Przyczyną śmierci zaginionego było wychłodzenie organizmu, jak wynika z badań osoba była prawdopodobnie osłabiona. Nie ma śladów działania osób trzecich, które mogłyby spowodować śmierć. Jest ślad uszkodzenia palca, ale najprawdopodobniej przyczyniło się do tego jakieś zwierzę. Trudno jest precyzyjnie określić czas w którym nastąpiła śmierć, ale był to czas zbliżony do dnia zaginięcia – wyjaśnia prokurator.

[b]Nie było ciała podczas akcji[/b]

O dniu śmierci Marka Kordalskiego prokuratura mówi, że jest zbliżony do dnia zaginięcia. Marek Kordalski zaginął we wtorek. Wtedy wyszedł po raz ostatni z domu, natomiast jak wspomnieliśmy duża zorganizowana akcja poszukiwawcza, również w tym miejscu, gdzie znaleziono ciało, odbyła się w sobotę, a więc cztery dni później. Policja i straż przechodziła polem ławą. Uczestnicy poszukiwań oddaleni od siebie byli 4-5 metrów. Jak mogło dojść do tego, że ciała nie znaleźli?

– Akcję poszukiwawczą prowadziliśmy przez cały czas – mówi Wiesław Guziński Komendant Powiatowy Policji w Żurominie. – W sobotniej akcji policjanci, strażacy, rodzina szli ławą, wtedy nie było jeszcze śniegu, szli również w tym rejonie i kiedy byłem na miejscu w dniu znalezienia zwłok przeszła mi myśl, czy byłoby możliwe przeoczenie. Rozmawiałem z policjantami, którzy brali udział w akcji i z ich wypowiedzi wynika, że nie ma takiej możliwości, żeby w danym momencie znajdowało się tam ciało. Mogę śmiało powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko wspólnie ze strażakami, którym chciałbym podziękować za współpracę, żeby zaginiony się odnalazł – stwierdza komendant Guziński.

Dodaje też, że dzielnicowi sprawdzali wszelkie pustostany, policja kontaktowała się z rodziną, sprawdzano odnalezionych zaginionych w innych miastach, zaplanowana była też kolejna masowa akcja poszukiwawcza. Robiono naprawdę wiele żeby odnaleźć mieszkańca miasta. Marek Kordalski był chory na cukrzycę, a w dniu zaginięcia nie miał przy sobie lekarstw.

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.