Żuromin. Kierowca zapobiegł tragedii

Dzięki spostrzegawczości kierowcy przejeżdżającego obok fabryki Max-Parkiet udało się zapobiec wielkiemu pożarowi

Kacper Czerwiński

k.czerwinski@kurierkurierzurominski.pl

– Jadę samochodem koło cmentarza, chyba na budynku piekarni widzę ogień, nie jestem pewien, proszę o sprawdzenie tego – powiedział dyspozytorowi kierowca, który przejeżdżał ulicą Lidzbarską.

Wszystko zdarzyło się wieczorem w niedzielę 23 stycznia. O godzinie 20:07 strażacy wyjechali sprawdzić zawiadomienie. Okazało się, że pożar wybuchł na terenie „MaxParkietu” producenta wyrobów podłogowych z drewna. Płomień nie był dobrze widoczny. Zasłaniały go budynki.

Płonął silos, w którym były trociny. Strażacy natychmiast stanęli do walki z ogniem. Używali wody i piany gaśniczej. Sytuacja dość szybko została opanowana. Interwencja trwała godzinę i pięćdziesiąt minut. Po ugaszeniu ognia cała zawartość silosu została wysypana i dogaszana. W całej akcji udział brały cztery jednostki Państwowej Straży Pożarnej i jedna Ochotniczej Straży Pożarnej. Dzięki spostrzegawczości kierowcy i szybkiej interwencji straty okazały się stosunkowo małe.

Aż strach pomyśleć, co by się mogło stać w olbrzymim zakładzie wypełnionym łatwopalnymi środkami, gdyby nie interwencja przypadkowego kierowcy.

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.